Takie są przepisy. Absurdalne i szkodliwe. NFZ zmusza szpitale do podpisywania wyśrubowanych kontraktów. Placówki mogą wykonać w ciągu roku określoną liczbę zabiegów - zazwyczaj bardzo małą - i za śmieszne pieniądze. Cierpią szpitale, bo ciężko utrzymać im się za takie stawki, i pacjenci, którzy stoją w długich kolejkach, bo limity liczby zabiegów są zawsze zbyt małe.

Tyle że - jak pokazuje przykład Podlasia - pod koniec roku NFZ-owi zostają pieniądze w kasie. Z tego roku zostanie 28 milionów złotych. Ale dojdzie jeszcze do tego zachomikowanych 8 milionów z 2005 roku.

Dyrektor białostockiego oddziału NFZ Jacek Roleder powiedział, że taka sytuacja powtórzy się również w przyszłym roku. "Zakończono już kontraktowanie świadczeń na 2007 rok, a zasady kontraktowania się nie zmieniły" - powiedział Roleder.

"To skandal. Pacjenci czekają, a sytuacja się powtarza" - denerwuje się Eugeniusz Muszyc z Podlaskiej Federacji Pracowników Ochrony Zdrowia.