Po co politykom PiS kolejna komisja? By zapewnić spójność rządowego programu, czyli przyjęcie w całości pakietu ustaw "Solidarne Państwo" - tłumaczą politycy koalicji. Posłowie wchodzący w skład superkomisji zajęliby się opiniowaniem nowych aktów prawnych.

To właśnie oni mieliby decydować, czy nowe regulacje są zgodne z obowiązującymi przepisami i w jakim stopniu obciążą budżet państwa. Nowa komisja zastąpiłaby tym samym komisje stałe, a co za tym idzie, ich członkowie nie mogliby wnosić do nowych projektów ustaw żadnych poprawek.

Opozycja nie zostawia na pomyśle suchej nitki. Jej zdaniem to podważanie pracy całego parlamentu, a zwłaszcza komisji stałych, które właściwie będą mogły pójść na urlop. Posłowie mają też wątpliwości, czy grupa 45 posłów będzie w stanie zapanować nad taką liczbą ustaw.

Wątpliwości mają też ekonomiści i prawnicy. Ich zdaniem superkomisja, zamiast przyspieszyć prace nad ustawami, może je opóźnić. Specjaliści nie do końca też wierzą w umiejętności i wiedzę posłów, którzy musieliby mieć gruntowną wiedzę prawniczą.

Krytyka jednak na nic się nie zdała. Wniosek o odrzucenie projektu przepadł w dzisiejszym głosowaniu.