"Ceny ziemi budowlanej idą w górę i jej właściciele wstrzymują się ze sprzedażą, licząc na większe zyski" - twierdzą specjaliści pytani przez DZIENNIK. Robią tak nie tylko osoby prywatne, ale również gminy.

Samorządowcy nieźle zarabiają, a niska podaż gruntów mocno ogranicza liczbę budowanych mieszkań. To jeden z powodów, dla których ceny mieszkań są tak astronomiczne. Metr kwadratowy ziemi pod budownictwo rodzinne w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie jeszcze dwa lata temu można było kupić za tysiąc złotych. Dziś zdarzają się transakcje, w których metr kwadratowy kosztuje 13 a nawet 31 tys. zł!

Jak rozwiązać ten problem? Ministerstwo Budownictwa od kilku miesięcy wspomina o projekcie przekazania gminom setek hektarów ziemi należącej do rządowych agencji. Gminy robiłyby przetargi, sprzedając grunty deweloperom. W ten sposób rozwiązano by problem braku działek budowlanych. Ale projekt resortu może się okazać mrzonką. Gminy wcale nie mają ochoty pozbywać się ziemi tylko po to, aby stanęły na niej tanie mieszkania. Wolą wpierw dobrze się obłowić.