Strony porozumiały się w sobotę po południu. Rozmowy trwały nieco ponad miesiąc. Suma, którą wykłada Axel Springer, może się jeszcze zwiększyć maksymalnie o 50 mln euro do końca 2008 r. Wszystko zależy od przyszłej wyceny telewizji przed jej wejściem na giełdę. Transakcja wejdzie w życie po wydaniu zgody przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Informacje o tym, że Zygmunt Solorz-Żak rozmawia z Axel Springer, pojawiły się kilka tygodni temu. Niedługo po fiasku jego negocjacji z firmą Bertelsmann. Według nieoficjalnych informacji wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale Bertelsmann, właściciel m.in. telewizji RTL, zażądał wpływu na zarząd spółki, chciał w nim miejsca dla dwch swoich ludzi. "Nie inwestujemy w spółki, jeśli nie mamy na nie wpływu" - mówi DZIENNIKOWi Oliver Fahlbusch, rzecznik prasowy RTL Group (należy do Bertelsmanna – przyp. red.).

Wtedy do gry wkroczył Axel Springer. Zadeklarował, że nie chce mieć przedstawiciela w zarządzie spółki ani wpływu na program. Nie dziwi to Wiesława Walendziaka, byłego dyrektora generalnego Polsatu, a teraz wiceprezesa Prokom Investments: "To dobra decyzja dla Polsatu. Oni mają menedżerów, którzy mogą zająć się programem i niech to zostanie w ich gestii. Jestem przekonany, że za pieniędzmi, które Axel zapłacił za udziały, pójdą także wydatki na inwestycje. To oznacza lepszy program".