Tak źle jeszcze w budownictwie nie było. Okazuje się, że tak wielu naszych rodaków wyjechało za pracą z kraju, że nie ma kto stawiać nam domów. Pracodawcy oszacowali, że od zaraz potrzebnych jest do pracy 150 tysięcy ludzi - od zwykłych robotników, po fachowców, którzy pokierują brygadą.

"Z Polski odpłynęło prawie ćwierć miliona pracowników. Powód? W krajach Unii robotnik budowlany zarabia 4 razy więcej niż u nas, a kadra - 3 razy więcej" - tłumaczy Edward Szwarc, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Na to nasza gospodarka nie była przygotowana. W ciągu dwóch lat z kraju wyjechali blacharze, murarze, dekarze, a także glazurnicy, malarze i tynkarze. Czym prędzej potrzebny jest ratunek, bo branży grozi poważny kryzys. A to może oznaczać tylko jedno: jeszcze szybszy wzrost cen mieszkań, które staną się towarem deficytowym.

Zdaniem specjalistów, ratunkiem jest nie tylko podniesienie wynagrodzeń, bo do poziomu krajów tzw. starej Unii raczej się zrównać ich nie da, ale też jak najszybsze otwarcie rynku pracy. Ratunkiem mogą być robotnicy ze Wschodu, bo dla nich nasze pensje są jeszcze atrakcyjne.