W tym roku nasze wynagrodzenia wzrosły średnio o około 5 procent. Na razie jednak odczuli to tylko nieliczni Polacy. Do podwyżek przyznaje się zaledwie 16 procent pracowników. Ponad 70 procent twierdzi, że ich pensje nawet nie drgnęły. W przyszłym roku ma być jednak inaczej. Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego z PricewaterhouseCoopers, nasze zarobki wzrosną nawet o 9 procent i odczuje to znacznie więcej Polaków niż obecnie.

Zdaniem ekonomistów, to zasługa dobrego wzrostu gospodarczego i zmniejszającego się bezrobocia.

Z badań prowadzonych przez Narodowy Bank Polski wynika, że już teraz ponad 40 procent firm ma kłopoty ze znalezieniem pracowników. Ponad 50 procent przedsiębiorców zamierza podnieść płace. Jest jednak i druga strona medalu. Zdaniem ekonomistów, stale rosnące żądania płacowe, mogą się negatywnie odbić na finansach państwa. Niskie koszty pracy na razie działają na naszą korzyść, bo przyciągają inwestorów, ale jeśli budowanie fabryk przestanie się u nas opłacać, zagraniczni kontrahenci przeniosą się do tańszej Bułgarii czy Rumunii - pisze "Rzeczpospolita".