RADOSŁAW OMACHEL: Jest pan zadowolony z ekonomistów pracujących dla OECD?
ANGEL GURRIA: Mamy niewielki budżet, ale robimy, co możemy.

Pytam, bo w majowych prognozach napisali, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie 4,4 proc., tymczasem wzrost wyraźnie przekroczy 5 proc. Błąd czy autentycznie jesteście zaskoczeni wynikami naszej gospodarki?
Widocznie Polska zastosowała się do naszych zaleceń (śmiech). Przyznam, że nie mam nic przeciwko takim pozytywnym rozczarowaniom.

Czy Polska w obecnych warunkach może rozwijać się szybciej, na przykład w tempie 6 – 7 proc.?
Zacznijmy od tego, z czego wynika wysokie tempo wzrostu w tym roku. Poza rosnącą efektywnością waszej gospodarki miały na to wpływ czynniki zewnętrzne. Późnym latem zaczęła tanieć ropa, co dla importerów tego surowca, do których zalicza się Polska, ma ogromne znaczenie. Trwa dobra koniunktura w gospodarce światowej. W Niemczech dynamika PKB rośnie, dobrze przedstawia się sytuacja we Francji. A jeśli waszym największym partnerom handlowym się poprawia, to przekłada się to na lepsze wyniki polskiej gospodarki. Polska w tych warunkach mogłaby rozwijać się szybciej, ale to wymaga przeprowadzenia szeregu reform gospodarczych.

Jakie reformy ma pan na myśli?
Zastanówcie się, skąd wzięło się najwyższe w Unii bezrobocie, dlaczego prawie połowa Polaków w wieku produkcyjnym nie pracuje, a odsetek pracujących kobiet należy do najniższych wśród krajów OECD. Odpowiedź przyjdzie sama. Polska gospodarka przeszła w ciągu kilkunastu lat metamorfozę, ale macie braki, które trzeba nadrobić. Polska pewnie mogłaby rozwijać się szybciej, ale w najbliższych miesiącach większym wyzwaniem będzie utrzymanie obecnego wzrostu. Otoczenie międzynarodowe nie będzie już tak przyjazne jak w tym roku. W Stanach Zjednoczonych spodziewane jest spowolnienie gospodarcze, stopy procentowe w strefie euro idą w górę. W przyszłym roku cały świat w tym także Polskę czeka niewielkie spowolnienie gospodarcze.

Jak długo ono potrwa?
Sądzę, że wzrost gospodarczy Polski w 2008 roku także będzie niższy niż w tym roku.

Możemy się jeszcze przed tym obronić?
Żeby utrzymać wysoki wzrost gospodarczy i powtórzyć sukces Irlandii czy Finlandii, Polska musi poważnie inwestować w stałą poprawę konkurencyjności. Mam na myśli inwestycje w badania naukowe, edukację, wdrażanie nowych technologii. To musi być proces ciągły. To jednak wymaga pieniędzy i cierpliwości. Inwestycje w edukację czy naukę nie przyniosą szybkich efektów gospodarczych. Na rezultaty trzeba czekać co najmniej kilka lat.

Polska reforma emerytalna jest powszechnie chwalona, tymczasem Komisja Europejska karze nas za jej efekty, nakładając na Polskę procedurę nadmiernego deficytu. A to grozi nam nawet odebraniem części funduszy unijnych. Czy to uczciwe?
Znaleźliście się w systemie, w którym panują reguły, do których musicie się stosować. Polska zobowiązała się, że obniży deficyt do 3 proc. i jeśli tak się nie stanie, Komisja Europejska może zastosować określone reguły do wywarcia presji na wasz kraj.

Ale te reguły nie są jasne. Polska liczy defict inaczej niż Eurostat.
W takim razie macie dwa wyjścia. Jeśli uważacie, że warunki są zbyt wymagające spróbujcie je zmienić. Możecie też próbować udowodnić Komisji Europejskiej, że z ważnych powodów nie jesteście w stanie dostosować się do limitu deficytu. Byłem ministrem finansów i spotykałem się z innymi ministrami, także z krajów europejskich. Z doświadczenia wiem, że są to osoby racjonalne, próbujące stosować obiektywne oceny. Uważam, że w negocjacjach możecie osiagnąć porozumienie. Nie możecie w nich rezygnować z pytania, dlaczego efekty reformy emerytalnej mają teraz szkodzić finansom publicznym.

Za kilka tygodni kończy się kadencja Leszka Balcerowicza. Jakie cechy powinien mieć dobry kandydat na szefa banku centralnego?
To zależy gdzie. Są kraje, w których bank centralny decyduje wyłącznie o inflacji, a w innych współodpowiada za całą politykę finansową państwa. Na decyzje szefa banku centralnego zwykle wywierana jest duża presja ze strony rządu. Dla Polski i jej waluty byłoby dobrze, gdyby następcą Leszka Balcerowicza został ktoś, kto będzie w stanie dobrze współpracować z rządem i w razie potrzeby przekonać ministrów do swoich racji. Utrzymanie niezależności banku centralnego jest tutaj kwestią priorytetową.


Agnel Gurria, sekretarz generalny Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Pochodzi z Meksyku, ma 56 lat. Ukończył ekonomię na Uniwersytecie w Leeds. Był ministrem spraw zagranicznych Meksyku (1994 – 1998) i ministrem finansów i długu publicznego (1998 – 2000) jest wpółautorem reform gospodarczych w tym kraju. Od 1 czerwca 2006 roku pełni funkcję sekretarza generalnego OECD