Tamtejsza Krajowa Federacja Sprzedawców Detalicznych (NRF) ma na to wytłumaczenie. Okazało się bowiem, że w pierwszych dniach rozpoczętych w miniony weekend wyprzedaży, amerykańskie sklepy odwiedzali przede wszystkim mężczyźni, którzy niemal zawsze są łasi na elektroniczne gadżety. Było ich - według ankiet NRF- o 38 proc. więcej niż przedstawicielek płci pięknej.

"To prawdziwy fenomen" - mówi DZIENNIKOWI Kathy Grannis, rzeczniczka NRF. "Mężczyźni zwykle kupowali na ostatnią chwilę" - dodaje. Elektronika okazała się jednak wabikiem, który skutecznie przyciągnął ich do sklepów dużo wcześniej niż zazwyczaj.

Elektroniczną gorączkę potwierdzają także szacunki dotyczące tzw. cyber-poniedziałku (27 listopada) - tradycyjnie pierwszego dnia świątecznych zakupów online. 61 milionów internautów poszukiwało tego dnia w sieci towarów (zazwyczaj sprzętu elektronicznego), które oglądali dzień czy dwa wcześniej w sklepach.