Prezes ZUS Aleksandra Wiktorow ujawniła w wywiadzie dla dziennika.pl nieznane dotąd przepisy dotyczące reformy emerytalnej. Wszyscy o niej pisali i mówili, ale o dziedziczeniu składek na emerytury przez najbliższych było cicho.

"Dziedziczenie składek emerytalnych przez bliskich zmarłego, który wypłaty świadczenia nie doczekał, jest możliwe. Dotyczy to środków zgromadzonych w OFE. Składki z drugiego filara są własnością ubezpieczonego, dlatego też dziedziczenie ich jest oczywiste i nikt tego nie podważy" - mówi dziennikowi.pl Aleksandra Wiktorow.

Od 2009 roku zaczną się wypłaty emerytur nie tylko z ZUS, ale też z Otwartych Funduszy Emerytalnych (to tak zwany II filar, na który ZUS odprowadza część naszej składki). I właśnie tę część naszych składek będziemy mogli dziedziczyć. Jak? Po prostu - wszystkie zgromadzone pieniądze zostaną nam wypłacone w gotówce od razu albo przelane na nasz rachunek w banku.

A co stanie się, jeśli doczekamy przyznania emerytury, ale zaraz po tym umrzemy? Tego na razie nie regulują odrębne przepisy. Ale jeśli się one nie zmienią (Ministerstwo Pracy głowi się właśnie nad ustawą o wypłatach emerytur z OFE), wdowcy będą mogli zamienić swoją dotychczasową emeryturę na tę, którą brał ich mąż czy żona.

A co z dziedziczeniem składek gromadzonych w ZUS? Tych pieniędzy nie odziedziczymy, bo ich nie ma. Są tak naprawdę tylko zapisem w komputerze. W rzeczywistości nie są trzymane na koncie, inwestowane, tylko na bieżąco wypłacane emerytom i rencistom. Te w OFE realnie są odkładane na naszych indywidualnych kontach. Dlatego można je zidentyfikować, policzyć i wypłacić rodzinie zmarłego - podobnie jak spadek.

Prezes ZUS zwraca jednak uwagę na jeden problem - choć składki na OFE płacimy od 1999 roku, to wciąż nie ma przepisów, na jakich zasadach będą one nam wypłacane na starość. Ba, nawet nie jest pewne, czy w ogóle OFE będą się tym zajmować. Niewykluczone więc, że płacić nam będzie, tak jak dziś, tylko ZUS, który przejmie nasze oszczędności z OFE. Resort pracy wciąż się nad tym głowi.