Do tej pory było tak, że jeśli w jednym tygodniu wypadały dwa dni świąteczne (poza niedzielą), kodeks pracy nakazywał pracodawcom obniżenie czasu pracy tylko o osiem godzin, a nie o 16. Oznacza to, że połowę tego czasu - czyli cały roboczy dzień - trzeba było odpracować. A szef decydował, kiedy mamy to zrobić. Od dziś jednak to się zmienia. I to na naszą korzyść.

Teraz wszystkie, tzw. podwójne, święta państwowe i religijne (czyli 25-26 grudnia i 1-3 maja) oznaczają dla nas dwa pełne wolne dni, bez konieczności ich odrabiania w późniejszym terminie. Co więcej - pracodawcy nie mają prawa obciąć nam z tego powodu pensji.

Pracodawcy twierdzą, że to skomplikuje im pracę i narazi ich na dodatkowe koszty. Twierdzą, że to pokrzyżuje szyki tym, którzy zatrudniają pracowników w systemie zmianowym. Przedsiębiorcy przypomnieli też, że Polska niezmiennie przoduje w liczbie dni świątecznych - pisze Gazeta Prawna. W ciągu roku jest ich 11, więc - według szefów - Polacy mają kiedy odpoczywać. Bo, dla porównania, Czesi i Holendrzy mają ich po osiem, a Węgrzy zaledwie sześć.