Wokół PKN Orlen głośno jest od wielu tygodni, jak o żadnej innej firmie. Najpierw, kiedy Rosjanie usiłowali jej zablokować kupno litewskiej Rafinerii Możejki. Teraz, bo z fotela prezesa ma ustąpić Igor Chalupec. Jego miejsce zaś miałby zająć, jak szepczą sobie do ucha ekonomiści, Kazimierz Marcinkiewicz.

Sprawa, jak każda dobra plotka, wydaje się całkiem realna. Kazimierz Marcinkiewicz przegrał z Hanną Gronkiewicz-Waltz wybory na prezydenta stolicy i - jak sam mówi - szuka sobie posady. Od premiera ma dostać propozycję pracy w rządzie, ale na razie jeszcze niczego konkretnego ponoć nie usłyszał.

Były premier jest niezłym kandydatem. W rządzie układy ma wyśmienite, a przecież PKN Orlen jest pod nadzorem Ministerstwa Skarbu Państwa. Wykształcenie też Marcinkiewicz ma nie najgorsze, bo jest fizykiem, więc blisko ekonomii. Ze sztabem dobrych doradców powinien sobie poradzić z kierowaniem koncernem paliwowym.

Czy rzeczywiście zasiądzie na wygodnym fotelu prezesa tak potężnej firmy? Oficjalnie nikt niczego nie potwierdza ani nie zaprzecza. Czyli - wszystko jest możliwe. A jak będzie, okaże się najprawdopodobniej w czwartek na posiedzeniu Rady Nadzorczej PKN Orlen. Ma się ona bowiem zająć m.in. głosowaniem nad odwołaniem ze stanowiska obecnego prezesa.