Tylko "podejrzani o przemyt" mają borykać się z rosyjskim zakazem eksportu mięsa. Taką deklarację złożył w Moskwie szef rosyjskiej Federalnej Służby Nadzoru, zajmującej się kontrolą dokumentów weterynaryjnych. I wyliczył kraje, do których Rosja ma zastrzeżenia. "To przede wszystkim Polska i kraje bałtyckie".

Ta deklaracja oznacza, że Putin chce wkraść się w łaski pozostałych krajów Unii i sprawić, by zostawiły Polskę samotną na placu boju. Bo jeszcze kilka tygodni temu Rosja zagroziła Komisji Europejskiej, że nie wpuści do swojego kraju ani grama mięsa z żadnego z krajów Unii. W ten sposób Moskwa zareagowała na polskie weto, które zablokowało zgodę na negocjacje nad nową umową między Unią a Rosją. Teraz groźba dotyczy tylko czterech krajów, z którymi Moskwa ma ostatnio na pieńku.

W sprawie zakazu Rosjanie podają cały czas ten sam argument. "Boimy się, że do naszych sklepów trafi nieprzebadane mięso z Rumunii i Bułgarii, które na początku roku wstąpią do Unii" - mówią w Moskwie. I na nic zdały się zapewnienia unijnych kontrolerów, że wszystko jest w porządku. Wygląda na to, że Rosjanie uparcie będą szukać dziury w całym.