Ministerstwo Gospodarki ma już projekt ustawy w tej sprawie. Wkrótce trafi on do Sejmu.

"Jak można tak traktować ludzi? Przez cztery miesiące tyrałem, a szef nawet złotówki mi nie zapłacił!" - żali się Bartłomiej Tinc, któremu Jarosław K., właściciel firmy ogrodniczej, jest winny 4 tys. zł. "To bzdura! Nikogo nie zatrudniałem" - broni się K. Ale sprawą już zajął się sąd pracy.

Z najnowszych danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że nieuczciwi szefowie winni są nam aż 59 mln zł! To tak, jakby miesięcznej pensji nie dostali wszyscy pracujący mieszkańcy 75-tysięcznej Piły. Ale koniec z tym! Wkrótce takie osoby jak pan Bartłomiej, które nie mogą odzyskać pieniędzy, będą mogły nierzetelnemu pracodawcy skutecznie utrudnić życie. Wystarczy, że po wyroku sądu pracy wpiszą go jako właściciela firmy na listę dłużników. Bo przecież nie zawsze, mimo wyroku, dług jest spłacany.

"Wśród przedsiębiorców rozejdzie się fama, że ta firma jest nie w porządku wobec ludzi. To będzie także sygnał dla osób, które szukają pracy: uwaga, tu nie płacą pensji" - wyjaśnia Andrzej Kulik, rzecznik Krajowego Rejestru Długów, do którego trafiać będą nieuczciwi pracodawcy.