Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zalewają skargi od wkurzonych ludzi, którzy dali się nabrać firmie Publikacje Polskiej Telefonii. Zapłacili 387,35 zł i wpadli w zastawione sidła, z których teraz nie sposób się wyplątać.

Publikacje Polskiej Telefonii nie mają, jak podkreśla UOKiK, nic wspólnego z Telekomunikacją Polską. Wysyłają jednak do ludzi rachunki łudząco podobne do tych, jakie wystawia TP. Wiele osób bez zastanowienia przelewa pieniądze na wskazane konto. O pomyłce dowiaduje się dopiero, kiedy otrzyma prawdziwy rachunek za telefoniczne rozmowy.

Podstęp kryje się w tym, że wysyłajc pieniądze na wskazane przez PPT konto od razu podpisujemy z nią umowę. Na to, że dane nasze czy prowadzonej przez nas firmy będą opublikowane w specjalnej, internetowej książce telefonicznej. Ale, co gorsza, zgadzasz się, by płacić im za to przez okrągły rok! A to, co już wpłaciłeś to jedynie stawka za kwartał. Wkrótce dostajesz więc rachunek na kolejne 1162,05 zł, czyli opłatę do końca roku.

Jak wynika z umowy, na którą automatycznie zgadzasz się, wysyłając przelewem pieniądze, możesz rozwiązać ją dopiero po roku. A przez ten czas spółka nękać będzie cię telefonami, a nawet może nasłać komornika! I jedyny sposób na to, by się z tego wyplątać to... skierowanie sprawy do sądu, w którym będziesz musiał udowodnić, że pieniądze wpłaciłeś PPT, bo pomyliłeś ją z Telekomunikacją.