Wszystko wskazuje na to, że nowa definicja będzie bardziej restrykcyjna niż jej pierwowzór przygotowany w lutym przez resort transportu i budownictwa. Od 1stycznia 2008 r. wyższą, 22-proc. stawką VAT mają być objęte nowe mieszkania, których cena przekroczy ustalony przez rząd limit. Wtedy budżet zarobiłby na wyższym podatku, a rząd mógłby liczyć na to, że deweloperzy, którzy teraz windują swoje zyski, zaczną budować tańsze mieszkania.

Deweloperzy są oburzeni. "Ten pomysł to nieporozumienie. Mam nadzieję, że nie zostanie wprowadzony. Byłaby to kolejna bariera utrudniająca zakup mieszkania" - mówi Jarosław Szanajca, prezes spółki Dom Dewelopment. Zdaniem Edwarda Kozłowskiego, doradcy z firmy Reas Konsulting, takie rozwiązanie skłoniłoby deweloperów do wyrównywania cen mieszkań z niskim i wysokim VAT. Wtedy ceny musiałyby jeszcze wzrosnąć. "Istnieje też ryzyko, że w celu obniżenia ceny deweloperzy sprzedawaliby mieszkania w stanie surowym, przerzucając koszty wykończenia na kupujących" - uważa Marcin Peterlik, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Przedstawiciele rządu uspokajają. "Nic mi nie wiadomo, żeby w projekcie nowej definicji budownictwa społecznego miał się pojawić parametr wartościowy – mówi jeden z wysoko postawionych urzędników. Według naszych informacji głównym kryterium decydującym o tym, czy mieszkanie albo dom zostaną obłożone niższym albo wyższym VAT-em, będzie powierzchnia. Tylko lokale większe niż 200 mkw. byłyby obłożone wyższą stawką. To krok wstecz w porównaniu do projektu z lutego, który przewidywał, że ulgą zostaną objęte wszystkie lokale do 350 mkw.