Gazprom zmienia sposób obliczania ceny gazu. Teraz będzie wyznaczać ją na podstawie światowych cen benzyny i innych produktów wytwarzanych z ropy naftowej. I tym tłumaczy wpisanie do kontraktu z Polską ceny hurtowej większej o 10 proc.

A że wyższe koszty Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które dostarcza nam gaz, będzie chciało przerzucić na klientów, zwykłym odbiorcom rachunki mogą wzrosnąć nawet o jedną piątą.

Polska kupuje gaz nie tylko od Gazpromu. Wysyła go do naszego kraju także RosUkrEnergo. Jednak to wciąż ten sam gaz ze Wschodu. Ale jak podaje RMF FM, żeby umowa z tym dostawcą mogła być podpisana, Polska musiała się zgodzić na podwyżkę ceny gazu od Gazpromu.

PGNiG informuje, że o ile więcej zapłacimy za surowiec tak naprawdę będzie wiadomo za jakieś dwa tygodnie. A kontrakt z RosUkrEnergo musiał być zawarty, bo stary wygasa z końcem roku. Gdyby nie podpisano nowego, mielibyśmy problem z gazem. Bo przecież wciąż jesteśmy bardzo uzależnieni od rosyjskiego surowca.

O tym, że gaz powinien płynąć z różnych źródeł, mówi się od lat. Ale wciąż tylko mówi...