Ustawa mówi, że aby mieć wyższy standard leczenia trzeba będzie zapłacić dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli zapłacimy tylko obowiązkową składkę zdrowotną, to - tak jak teraz - będziemy stali w kolejkach, a szpitale zaoferują nam żałosną opiekę.

Co innego, gdy będziemy dopłacać do składki 32 złote miesięcznie. Ubezpieczymy się wtedy w tzw. drugim filarze państwowym. Dzięki temu będziemy mogli sobie wybrać lekarza, który ma nas leczyć w szpitalu, a i pobyt w placówce będzie bardziej komfortowy (lepsze jedzenie, telewizor, częste i uprzejme wizyty pielęgniarek).

Dopłacenie do składki kolejnych kilkadziesięciu złotych miesięcznie otworzy przed nami luksusy tzw. trzeciego filaru. Wtedy do lekarza pójdziemy już bez kolejki, a w szpitalu będą nam robić nawet takie zabiegi, które nie są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (masaże, kąpiele lecznicze itp.).

Z jednej strony pomysł może bulwersować. W końcu, konstytucja zapewnia nam równy i bezpłatny dostęp do służby zdrowia. Nie pozwala więc dzielić Polaków na pacjentów pierwszej i drugiej kategorii. Ale z drugiej strony, nasza służba zdrowia jest na skraju bankructwa i być może jest to jedyny sposób na to, aby ją wyciągnąć z dołka.