Litewski rząd będzie musiał uderzyć się w piersi i przyznać, że chce nam sprzedać ruinę z przestarzałym sprzętem, którego od lat nie konserwowano - litewskie media powołują się na wypowiedzi członków komisji, badającej sprawę pożaru.

A to już kolejne szydło, które wyszło z worka, bo niedawno wydało się, że Możejki już wcześniej płonęły, tylko że tamten pożar udało się zatuszować przed wystawieniem rafinerii na sprzedaż.

Niezależnie jednak od końcowych wyników kontroli, którą Litwini mają przedstawić 1 grudnia, PKN Orlen i tak nie zamierza zrezygnować z Możejek, bo jak twierdzą jego szefowie - i tak się opłaca.

Na razie jednak rafineria czeka na potężny remont, który może zacząć się najwcześniej w przyszłym roku i dopiero po tym jak ubezpieczyciel wypłaci gigantyczne odszkodowanie. Do czasu generalnego remontu rafineria pracuje na pół gwizdka. Produkcja jest mniejsza o połowę.