Na co komu taka armia urzędników? Unia jest przekonana, że sprawnie zajmą się wydawaniem jej pieniędzy. Bo, jak się okazuje, trzy tysiące osób, które już zostały oddelegowane do obsługi funduszy Wspólnoty, nie są w stanie sobie z tym poradzić.

Nowi pracownicy urzędów niczym błyskawica mają rozpatrywać wnioski o unijne dotacje od rolników czy przedsiębiorców. Migiem sprawdzą, czy nikt nie chce wyłudzić pieniędzy. I z uśmiechem dopilnują, by pieniądze trafiły na konto tego, co trzeba. Tak wyobrażają to sobie nadzorcy z Brukseli.

Czy tak będzie? To się okaże. Jedno jest pewne - do tego interesu dołożymy my wszyscy. Bo na pensje dla nowych państwowych pracowników co miesiąc potrzeba ok. 7 mln zł (na osobę przypadnie po ok. 1400 zł pensji). Unia da o milion mniej. Skąd go wziąć? Dołożymy z budżetu, czyli... z naszych podatków.