Zablokowaliśmy umowę handlową Rosji z Unią i najwyraźniej wkurzyliśmy naszych sąsiadów, bo na reakcję nie trzeba było długo czekać. Rosyjskie służby weterynaryjne po raz kolejny powtórzyły to, co słyszymy już od roku. Czyli, że nie wpuszczą do siebie naszego mięsa i produktów pochodzenia roślinnego, dopóki nie zaprowadzimy porządnej kontroli. Rosjanie zarzucają nam, że podrabiamy dokumenty i próbujemy wepchnąć im nieświeże towary.

Polscy weterynarze zapewniają, że zrobili już wszystko co można, bo - jak mówią - nasze towary są nawet potrójnie kontrolowane i mają wymagane dokumenty, w tym aktualne badania lekarskie. Problem w tym, że Rosjanie się tym najwyraźniej nie przejmują i wciąż powtarzają swoje "niet". Ale na tym nie koniec. Po ostatniej potyczce, w której daliśmy im do zrozumienia, że jeśli nie wpuszczą naszego mięsa, to my nie zgodzimy się na ich umowę handlową z Unią, postanowili nam jeszcze dołożyć.

Teraz nie zgadzają się, by unijni komisarze wtrącali się do eksportu polskiego mięsa, bo - jak mówią - to sprawa wyłącznie pomiędzy Rosją a Polską. Ingerencja z zewnątrz byłaby niezgodna z prawem europejskim - tłumaczą.