W wielu krajach Europy Zachodniej udział w rynku aut z dieslami wzrósł w tym roku do 70 proc. W statystykach wyróżnia się też Polska. Ale z innego powodu - jeszcze w 1998 r., zaledwie jedno na 100 sprzedanych u nas aut, miało pod maską silnik wysokoprężny. Dziś jest ich 35.

Jeszcze dekadę temu olejem napędowym było zasilane zaledwie co piąte sprzedawane na Starym Kontynencie auto. Skąd taki nagły skok? "Nowoczesne auta z motorami wysokoprężnymi są ekologiczne, a do tego mają doskonałe osiągi. Przede wszystkim jednak koszty ich eksploatacji są nadal znacznie niższe niż modeli benzynowych" - tłumaczy Michael Harvey z brytyjskiego magazynu motoryzacyjnego "Top Gear".

Okazało się to szczególnie ważne w ostatnich latach, kiedy ceny ropy naftowej pędziły do góry i zmusiły kierowców do szukania oszczędności - czytamy w DZIENNIKU. A, że diesle spalają od 20 do 40 proc. mniej paliwa niż ich benzynowe odpowiedniki, Europejczycy zaczęli masowo przesiadać się właśnie na nie.