Ministerstwo Rolnictwa ma już gotowy projekt reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Założenia są rewolucyjne, przyznają pracownicy ministerstwa, ale nieuniknione, bo dzięki nim budżet wreszcie przestanie dopłacać do świadczeń, a rolnicy dostaną wyższe emerytury. Co się zmieni?

Resort rolnictwa chce ograniczyć dostęp do ubezpieczenia rolniczego. Do tej pory praktycznie każdy, kto kupił kawałek ziemi, mógł pracować w mieście i płacić minimalne składki w KRUS. W przyszłości będzie to niemożliwe. Prawo do ubezpieczenia rolniczego mają mieć tylko ci, którzy będą zarejestrowani jako producenci rolni. Natomiast rolnicy, którzy prowadzą jednocześnie firmy, będą musieli płacić podwójne składki. Jedna na ZUS, druga na KRUS.

Ministerstwo Rolnictwa chce też zmienić zasady ustalania wysokości składek. Proponuje trzy warianty. Pierwszy - to wyliczenia na podstawie dochodu z jednego hektara. W drugim wariancie składki mają być liczone na podstawie wysokości dopłat bezpośrednich, które rolnik dostaje z Unii. W trzecim, podstawą wyznaczenia składki ma być 30 procent najniższej emerytury - dowiedziała się "Gazeta Prawna".

Urzędnicy wyliczyli, że dzięki nowym zasadom rolnicy zyskają, bo im wyższe składki zapłacą, tym wyższą dostaną emeryturę. Tylko czy biednych polskich rolników będzie stać na opłacanie wyższych składek?