W przyszłym roku będziemy musieli utrzymać z naszych podatków około 100 tysięcy urzędników. Z ustawy budżetowej wynika, że wydamy na nich 1,2 miliarda, nie licząc wynagrodzeń. W przeliczeniu na jednego urzędnika wychodzi nieco ponad tysiąc złotych miesięcznie. Najwięcej kosztują nas urzędnicy warszawscy, w tym centrale ministerstw.

Dlaczego ich miejsca pracy są tak kosztowne, skoro nie wlicza się w nie pensji? Najwięcej jak się okazuje kosztują podróże służbowe. Na jednego urzędnika wypada po 285 złotych miesięcznie. Materiały biurowe, środki czystości i drobne przekąski kosztują średnio 172 złotych, a telefony 132 zł - i to w przeliczeniu na jedną osobę. Oczywiście im wyższy urząd, tym wydatki większe.

Co ciekawe, najmniej musimy wydawać na urzędników skarbowych, którzy - jak się okazuje - pracują w dużo skromniejszych warunkach. W skarbówce wydaje się na przykład na telefony tylko 23 złote miesięcznie, a na materiały biurowe 56 złotych - wyliczyło "Życie Warszawy". O podróżach służbowych urzędnik skarbówki raczej nie ma co myśleć.