Posłowie chcą też, żeby mniej środków wydawać na spłatę zagranicznych długów Polski. To, co uda się w ten sposób zebrać, ma iść na realizację najróżniejszych pomysłów polityków.

A posłowie prześcigają się w wymyślaniu kolejnych wydatków. Dzięki poprawkom do budżetu najwięcej dostałyby szkoły wyższe. Bo posłowie chcą dodać uczelniom prawie 350 milionów złotych. Skorzystają wykładowcy, którzy dostaną wyższe pensje. Na podwyżki czekają też lekarze i pielęgniarki. Ale na tym nie koniec. Koalicjanci chcą także dodatkowych pieniędzy dla stażystów i młodych lekarzy, którzy dopiero się specjalizują.

Politycy mają też wielkie plany budowy nowych szpitali. Ponad 3 miliony złotych chcą wydać na budowę stacji sanitarno-epidemiologicznej w Radomiu, a 2,5 miliona - na Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. A takich pomysłów jest jeszcze długa lista. I na to wszystko ma starczyć właśnie z wyższego podatku od gier.

To nierealne fantazje - uważają urzędnicy z Ministerstwa Finansów, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolita". A oni przecież jak mało kto wiedzą dokładnie, co można wycisnąć z budżetu.

Na czyje wyjdzie, okaże się pod koniec miesiąca. Wtedy sejmowa komisja finansów zgodzi się na pomysły posłów albo wyrzuci je do kosza.