Popyt w dużych miastach jest tak duży, że coraz częściej zdarza się, że klienci przepłacają, kupując mieszkania. Dotyczy to między innymi Krakowa, gdzie deweloperzy za zwykłe lokale inkasują sumy, za które sprzedaje się apartamenty.

Podobnie jest nad morzem, gdzie nabywcy bez względu na standard płacą po kilkanaście tysięcy złotych za metr kwadratowy, byle ich mieszkanie było blisko wody. A to winduje zyski deweloperów.

"Trzeba być ostrożnym. Mogę śmiało powiedzieć, że cena wielu mieszkań nie odzwierciedla realnej wartości" - mówi Artur Pietraszkiewicz, partner w firmie Reas Konsulting badającej trendy na rynku mieszkaniowym.

Ten trend utrzyma się. Z prospektów emisyjnych spółek deweloperskich, wchodzących na warszawską giełdę, wynika, że marże za mieszkania w najbliższych latach będą wynosić 20-30 proc.