Jeśli kupimy je jeszcze dziś, to zapłacimy za jedną akcję nie więcej niż 40 zł. Ale będą drożały. Może nie w zastrzaszającym tempie, ale na pewno. Zawsze tak bowiem jest, gdy na giełdę trafiają akcje, które kiedyś rozdano wśród pracowników dużych firm. Tak było m.in. w przypadku Telekomunikacji Polskiej SA i banku Pekao SA.

Dodatkowo PKO BP ma świetne wyniki finansowe, a do tego równie korzystne prognozy na przyszłość. Jako największy bank w Polsce wykorzystuje trwający "boom" mieszkaniowy i na potęgę udziela kredytów hipotecznych. To właśnie dlatego należy sięspodziewać dużego zainteresowania akcjami banku. A jak akcje mają wzięcie, to stale drożeją.

Pytanie tylko kiedy się ich pozbyć z najlepszym zyskiem? "Trzeba mieć nosa. To zależy od stanu gospodarki na całym świecie. Ta na razie ma się nieźle, ale za kilka miesięcy może się pogorszyć i wtedy akcje pracownicze PKO BO zaczną tanieć" - tłumaczy Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion - Doradcy Finansowi. Dodaje jednak, że przy odrobinie szczęścia, w najbliższych tygodniach na akcjach PKO BP będzie można zarobić minimum 30 proc.

Wszystkich akcji pracowniczych PKO BP jest ponad 100 mln sztuk. Należą - w różnych pakietach - do 50 tys. pracowników PKO BP. Tylko od nich zależy, czy sprzedadzą je na giełdzie czy też nie. Piotr Kuczyński radzi im, by się ich nie pozbywali. Jednak widać, że część z nich potrzebuje pieniędzy. Bo już około godziny 14 wartość obrotów tymi akcjami na giełdzie wyniosła prawie pół miliarda zł. A to dobra wiadomość dla potencjalnych kupców akcji. Bo skoro pracownicy PKO BP nie chcą na nich zarabiać, to warto wykorzystać tę szansę.