Będziemy w kropce. Bo głupio będzie wytykać Rosji, że zakręca nam kurki od rurociągów, skoro stare rury w każdej chwili mogą pęknąć. I skończy się katastrofą ekologiczną. A jak się postawimy, to świat uzna nas za wrogów środowiska naturalnego.

Kreml sobie to nieźle wymyslił. Proputinowska agencja ds bezpieczeństwa rosyjskich rurociągów przygotowała raport, który pokazuje, że aż 40 proc. rur w Rosji nadaje się do wymiany. Rostekhnadzor - bo tak nazywa się ta agencja - twierdzi, że większość gazo- i ropociągów w Rosji ma już ponad 30 lat. I najwyższy czas na remont.

O tym, że Kreml nie zawaha się, by nam ucierać nosa w ten sposób, świadczy choćby historia naftowego konfliktu między Rosją a Litwą. W lipcu tego roku, pod pretekstem wycieku w ropociągu Przyjaźń, Rosja zakręciła naftowy kurek do Litwy. Ta z kolei nie mogła przesyłać ropy dalej na Zachód na czym ucierpiała też Polska.

I wszyscy wiedzą, że w tej aferze wcale nie chodziło o wyciek. Chodziło o to, że Litwa postanowiła sprzedać swoją rafinerię w Możejkach nie Rosjanom (na czym im bardzo zależało), lecz polskiej firmie PKN Orlen.