"Działalność lotniskowa czasowo zawieszona" - ten napis, widniejący na stronie internetowej Portu Lotniczego Mazury-Szczytno wkrótce powinien z niej zniknąć. Bo lotnisko na Mazurach, po trzech latach przerwy, zacznie działać pełną parą.

Co prawda, o lotnisku wciąż głośno za sprawą podejrzeń, że lądowały tu samoloty CIA z pojmanymi terrorystami, ale na razie tylko straszy. Zniszczone hangary, dziurawa płyta nie nadają się do użytku. Lotnisko nie działa, bo zbankrutowało. Nie było w stanie spłacić długów zaciągniętych m.in. w sejmiku województwa, Agencji Mienia Wojskowego czy Szczytnie, na terenie którego się znajduje.

Teraz jest szansa to zmienić. Unia da pieniądze na przywrócenie do życia tego najmniejszego w Polsce lotniska, ale pod warunkiem że i Polska dołoży trochę grosza. W przyszłorocznym budżecie województwa warmińsko-mazurskiego są już zapisane dwa mln zł na remont. Lada dzień ma zostać podpisana umowa między spółką Porty Lotnicze Mazury-Szczytno a Agencją Mienia Wojskowego, które mają być współwłaścicielami lotniska.

Ale to dopiero początek drogi przez polską biurokrację. Bo trzeba jeszcze stworzyć szczegółowy plan zagospodarowania i remontu lotniska. I ogłosić przetarg na firmę, która doprowadzi je do stanu używalności. A wszystko musi być gotowe do końca roku, bo inaczej przepadną pieniądze.

Jeśli się uda, może już za rok będziesz mógł polecieć na Mazury samolotem. Na początek połączenia z Szymanami mają być uruchomione z Warszawy. Potem też z innych miast. Za niecałe 100 zł i w kilkadziesiąt ledwie minut przeniesiesz się z zatłoczonego miasta nad piękne jeziora.