Plan zakończenia wieloletniego sporu dzięki pomysłowi wykupienia własnych udziałów przez PZU ma cichą aprobatę ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego. Obie strony miałyby zyskać na tym rozwiązaniu. Konto Eureko zasiliłoby prawie dwukrotnie więcej pieniędzy, niż spółka wydała na przejmowanie polskiego ubezpieczyciela, a państwo odzyskałoby kontrolę nad kluczową spółką - podał "Puls Biznesu". Obie strony od kilku dni negocjują termin ewentualnego spotkania - dowiedział się DZIENNIK.

Specjaliści nie ukrywają, że sam pomysł, przynajmniej teoretycznie, ma szanse realizacji. PZU stać na odkupienie akcji Eureko w przeciwieństwie do Skarbu Państwa. W kasie firmy bez trudu znajdzie się 10 mld zł. Ale nie wszyscy mogliby być zadowoleni z takiego obrotu sprawy. "Byłoby to kosztowne, szczególnie dla klientów PZU" – uważa Piotr Kuczyński z Xeliona.

Nic nie wskazuje na to, by Eureko przyjęło ofertę Ministerstwa Skarbu. Holenderskiej firmie opłaca się czekać. Spółka liczy na to, że uda się obronić pierwszy wyrok trybunału arbitrażowego zaskarżony przez stronę polską. Przedstawiciele firmy przyznają, że mogą czekać nawet trzy lata. I nie ma im się co dziwić. Zamiast kilku miliardów przejęliby kontrolę nad jednym z największych ubezpieczycieli w tej części Europy.

Wczoraj państwo zyskało nieoczekiwanego sprzymierzeńca. Były prezes spółki PZU Życie Grzegorz Wieczerzak złożył wczoraj w sądzie pozew o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej z 1999 roku. Wieczerzak prawdopodobnie chce w ten sposób oczyścić się z zarzutów działania na szkodę swojej firmy. Jednak dla ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego odsiecz ze strony Wieczerzaka może się okazać ostatnią deską ratunku.