Cieszyć się będzie można, ale najpierw musimy zapłakać. Bo na zmianach w podatkach PIT, jakie właśnie przyjął rząd, najwięcej zyskają najbogatsi. Wszystkim polepszy się dopiero od 2009 roku.

W 2007 i 2008 r., tak jak dziś, będą stawki: 19, 30 i 40 proc. Zmienią się tylko wysokości zarobków, od których będą one liczone. W najniższy próg załapią się ci, którzy zarabiają do ok. 3,6 tys. zł brutto - mogą mieć pensji nie więcej niż 3 tys. zł. 30 proc. będą musieli płacić ludzie z zarobkami większymi niż 3,6 tys. zł, ale mniejszymi niż 7 tys. zł - dziś 6,1 tys. zł. Najwyższy, 40-procentowy próg jest dla tych, którzy co miesiąc zgarniają więcej.

Tak naprawdę to jednak tylko pozorne zmiany. Kiedy w wielkich bólach wypełnisz PIT według nowych stawek, okaże się, że jeśli spadniesz ze średniego do najniższego progu, zostanie Ci w kieszeni kilkadziesiąt złotych. Ale gdy spadniesz z najwyższego do średniego - już ponad tysiąc!

Cieszyć można się jedynie z tego, że od 2009 r. będą tylko dwie stawki: 18 proc. dla tych, którzy zarabiają poniżej 7,5 tys. zł, i 32 proc. dla mających wyższe pensje. A wtedy zarabiający powyżej 5 tys. zł, którzy dziś wpadają w 32-procentowy próg, oddadzą fiskusowi po kilkaset złotych mniej niż dziś.