100 zł co roku na początku roku szkolnego dostają rodzice dla uczących się dzieci. To pomoc dla najbiedniejszych maluchów (dochód w rodzinie nie może przekroczyć 504 zł na osobę i 583 zł, jeśli jest dziecko niepełnosprawne). Pieniądze są przeznaczone na zakup książek, zeszytów, tornistrów - tego, co do szkoły dziecko mieć musi.

Ale nie wszystkie maluchy, choćby w ich rodzinie piszczała bieda, je dostaną. Bo zasiłek należy się tylko tym, które idą do pierwszej klasy i starszym. A co z tymi, które zaczynają naukę w zerówce? O nich zapomniano, choć też potrzebują zeszytów, kredek i tornistrów.

Przypomniało się to teraz posłom z komisji ds. rodziny i praw kobiet oraz polityki społecznej, którzy debatują nad nową ustawą o świadczeniach rodzinnych. I postanowili najmłodszym uczniom też dać zasiłki. Ale to na razie tylko projekt zmian. Trafi on do Sejmu i w życie wejdzie dopiero, jeśli ten go przyjmie.