Dzisiejszą kłótnię rozpoczęła PO, zarzucając PiS-owi, że zamiast pomagać, szkodzi. "W 2007 r. Polacy zapłacą wyższe podatki. Nie będzie niższych stawek ani wyższych progów podatkowych, a wzrośnie akcyza na benzynę i olej opałowy. Rachunek jest więc prosty - dopłacimy" - mówił Zbigniew Chlebowski z PO.

PiS poczuł się tym urażony i natychmiast przygotował ripostę. "Będzie lepiej, ale za parę lat. Nie opracowywaliśmy reformy podatkowej na kilka miesięcy, ale na długie lata, więc na efekty trzeba poczekać" - tłumaczyła Aleksandra Natalii-Świat z PiS, szefowa sejmowej komisji finansów publicznych, przygotowującej ustawy podatkowe.

PSL i SLD nie mówiły nic, ale zamieszały najwięcej. Skierowały do Sejmu swoje poprawki do ustawy. PSL chce m.in., by o połowę zwiększyć kwotę wolną od podatku. SLD z kolei domaga się odpisu od podatków kosztu zakupu leków przez emerytów czy rencistów i zwolnienia z haraczu dla fiskusa tych, którzy korzystają z pomocy społecznej.

To oznacza, że prace nad ustawą zostały zablokowane. Sejm właśnie odesłał ją do komisji finansów, która ma się zebrać i omówić zgłoszone przez PSL i SLD zmiany. A czas goni. Jeśli ustawa o podatkach do 30 listopada nie zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw, nie wejdzie w życie od stycznia. A wtedy w przyszłym roku podatki będziemy płacić takie same, jak teraz.