Wielka Brytania tonie w fali obcokrajowców. Jest ich pełno nie tylko na ulicach, sklepach czy w parkach, ale też w mniejszych i większych zakładach. Bo wszyscy, także Polacy, tłumnie zjeżdżają na Wyspy za chlebem.

Jeszcze do niedawna brytyjski rząd był zadowolony z inwazji obcych, bo ci brali się do zajęć, których nie chciał podjąć się żaden Brytyjczyk. Ale kiedy to dla Brytyjczyków zaczęło brakować miejsc pracy, rząd powiedział: stop! I właśnie zamyka furtkę dla obywateli innych państw. Na pierwszy ogień idą Rumuni i Bułgarzy.

Niewykluczone, że następnym krajem, który spotkają ograniczenia, będzie Polska. Bo nasi rodacy skutecznie zakorkowali już wiele brytyjskich miast, a tamtejszy rząd bacznie się przygląda tej największej - wręcz rekordowej - grupie imigrantów. Jeśli uzna, że jest nas na Wyspach za dużo, to zamknie przed nami.