Dlaczego bogacze chcą mieszkać na smaganym wichrami wybrzeżu? Odpowiedź jest prosta: bo to teraz modne. Deweloperzy zacierają ręce: apartamenty sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Znajdują klientów wszystkie, nim jeszcze budynek zostanie oddany do użytku.

Agencje nieruchomości dostają z całego kraju setki pytań o mieszkania nad Bałtykiem. "Ceny rosną, ale ciągle jeszcze jest u nas taniej niż na południu Europy"- przyznaje Krzysztof Wiśniewski z firmy Partnerzy Nieruchomości w Gdańsku, który pośredniczy w sprzedaży luksusowych mieszkań.

Przykłady? W Świnoujściu powstaje Baltic Park, ekskluzywne osiedle dla kilkuset rodzin, odgrodzone od reszty świata, którego główną atrakcją będzie... prywatne molo. Cena – do 11 tys. od metra. W Gdyni rośnie Sea Towers, niemal 140-metrowy zespół apartamentów, po kilkanaście tysięcy złotych za metr. Będzie włoska i hiszpańska glazura, pływalnia, sale do aerobiku i odnowy biologicznej. Mieszkańcy na życzenie dostaną do pokoju poranną prasę i świeże bułeczki.

Deweloperzy znaleźli w Polsce jeszcze jedną niszę: budują ekskluzywne hoteliki we Władysławowie czy Ustroniu dla tych, którzy nie chcą kupować mieszkania, ale wynajmować je na wiele miesięcy.

Oprócz mody to sentyment- wyhodowany jeszcze w dzieciństwie- za polskim Bałtykiem zdaje się dziś napędzać koniunkturę. "Wśród naszych klientów jest wielu Polaków z zagranicy"- przyznaje Anna Piechocka z firmy G&G budującej luksusowe mieszkania w Juracie.