Przedstawiciele największych eksporterów ropy na świecie - głównie z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej - spotkali się w Katarze w ramach organizacji, którą tworzą, czyli OPEC. I zdecydowali, że jeśli zmniejszą wydobycie surowca, to ceny ropy wzrosną. A przez to do ich kieszeni wpadnie o wiele więcej.

Mówili już o tym wcześniej, ale nic nie robili, bo mieli nadzieję, że rynek przestraszy się gróźb i sam podniesie ceny. Ale tak się nie stało. Od lipca cena baryłki na światowych rynkach staniała o 25 proc. (z 78,4 dol. do 58,7 dol.).

Teraz OPEC już nie straszy, a wprowadza groźby w życie. Ograniczy wydobycie o 1,5 mln baryłek dziennie (obecnie na świecie wydobywa się 27,5 mln baryłek dziennie). Zrobi to w dwóch rzutach: najpierw 1 listopada zmniejszy wydobycie o 1,2 mln baryłek dziennie. A później w grudniu - o dalsze 300 tys.