Pieczone gęsi w aromatycznym rozmarynie polane sosem jarzębinowym. Tatar z siei. A na deser mus czekoladowy i owoce rokitnika. To menu dla głów państw unijnych.

Lahti to świetnie znana miejscowość na całym świecie. Tu właśnie skoczkowie narciarscy walczą o Puchar Świata. A dlaczego szefowie państw akurat tutaj radzą? Najwyraźniej do trudnych rozmów potrzebny jest sportowy duch. Bo o to, skąd Unia powinna brać energię, czyli: ropę, gaz i prąd, spory toczone są od dawna. I trzeba nie lada trenera, żeby nauczył 25 krnąbrnych zawodników grać w jednej drużynie.

Może napełnione brzuchy sprawią, że łatwiej będzie się dogadać? Wszak wiadomo, że jak człowiek głodny, to zły... Jedno jest pewne: goście mają czas do wieczora, żeby się dogadać. Bo na podwieczorek zjedzie do Lahti Władimir Putin, a wiadomo, że - na razie - od Rosji Unia jest uzależniona i jeśli chodzi o gaz, i o ropę.

Pozostaje mieć nadzieję, że rosyjski przywódca nie będzie miał Unii za złe, że zajadała się pieczonymi gęsiami, a jego tylko na czekoladę z owocami zaprosiła...