A wszystko dlatego, że pokłady wydobywanego dziś węgla wyczerpują się w zastraszającym tempie. Nowe kopalnie nie powstają, bo brakuje pieniędzy na badania geologiczne. Nie ma też na budowę nowych zakładów odkrywczych, bo koszty uruchomienia ledwie jednego to miliardy złotych.

A zużycie węgla nie maleje, bo kilka milionów rodzin każdej zimy ogrzewa nim swe domy. Najpopularniejszy jest w małych miejscowościach, gdzie nie ma innego źródła ciepła - gaz nie dochodzi, a podłączenie pieców na prąd jest za drogie.

Niestety, może się okazać, że i na węgiel stać nas nie będzie. Bo zostanie on towarem luksusowym. Czekać będziemy na niego w kolejkach. A jak czegoś brakuje, to drożeje. Już tej zimy czeka nas podwyżka z 460 do ok. 500 zł za tonę, a to dopiero początek windowania cen. Co gorsza, dla wielu z nas po prostu go nie starczy.

"Tracimy czas. Udokumentowanie zasobów trwa 5-6 lat, kolejne 10 - budowa nowej kopalni. Jeżeli dziś nie zabierzemy się do pracy, za 15 lat zaczną się poważne problemy" - mówi "Gazecie Prawnej" doc. Stanisław Przeniosło z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Pozostanie ogrzewanie drewnem. Pytanie tylko: jak długo nasze lasy to wytrzymają?