Koniec roku za pasem, a nowej ustawy, pozwalającej szybko zarejestrować działalność gospodarczą, jak nie było, tak nie ma. I niewielkie szanse są na to, by w ciągu ledwie dwóch i pół miesiąca udało się ją wprowadzić w życie.

To miała być zbawieniem dla wszystkich, którzy dopiero zamierzają rozpocząć pracę na własny rachunek, czyli otworzyć działalność gospodarczą. Wystarczyłoby pójść do swojego urzędu gminy. Tam w jednym tylko okienku złożyć dokumenty: o zarejestrowanie w gminie firmy, nadanie numeru REGON w urzędzie statystycznym, NIP - w skarbowym i złożyć wniosek do ZUS. Potem, po kilku dniach, kiedy wszystko byłoby już zarejestrowane, trzeba by iść do banku, by otworzyć fimowe konto. I gotowe!

Ale wiele wskazuje na to, że to tylko marzenie. Bo nie ma co liczyć, że uda się nowe przepisy wdrożyć od 1 stycznia 2007 r. Po pierwsze: bo nie ma ustawy, która by na to pozwalała. Projekt co prawda jest, ale czeka na głosowanie. Kiedy posłowie się nim zajmą? Nie wiadomo.

Po drugie: nawet, gdyby ostatniego dnia roku udało się przepisy przeforsować, wprowadzenie ich w życie i tak nie byłoby możliwe. Bo urzędy nie są na to przygotowane. Nie mają przede wszystkim odpowiedniego systemu komputerowego, który umożliwiłby załatwienie wszystkiego u jednej urzędniczki.

Jeśli więc chcesz założyć własną, choćby jednoosobową firmę, nie masz na co czekać. Bo po Nowym Roku, tak jak dziś, stracisz na to co najmniej miesiąc. A jak w tym czasie nie zdążysz powędrować ze stertą skomplikowanych formularzy do czterech urzędów (gminy, statystyczny, skarbowy i ZUS), poczekasz jeszcze dłużej.