"W imieniu Tele2 przepraszam wszystkich klientów, którzy poczuli się oszukani przez naszych partnerów handlowych" - napisał na stronie internetowej Tele2 dyrektor generalny Piotr Nesterowicz. O co chodzi? Szefostwo firmy postanowiło pokajać się za numery, jakie wykręcają ludziom jej akwizytorzy. Że podstępem podsuwają umowy do podpisu albo uruchamiają usługi jedynie po rozmowie telefonicznej, bez żadnego podpisu.

Ludzie poczuli się oszukani i zaczęli skarżyć się prasie. Sprawa była na tyle poważna, że trwa już śledztwo mające wykazać, czy Tele2 łamie prawo.

Zrobił się wielki szum. Tele2 w obawie, że straci klientów, którzy uciekną do konkurencji, natychmiast obmyśliło plan awaryjny. I uznało, że skuteczniejsze od reklam będą... przeprosiny. Bo nie robił tak dotąd żaden ich konkurent, a klient na pewno poczuje się doceniony.

Jest jedno ale. Tele2 co prawda przeprasza, ale całej winy na siebie nie bierze. Obarcza nią swego niedawnego partnera, Slovak Telecom, który odpowiadał za werbowanie nowych abonentów. Operator właśnie zakończył z nim współpracę.

Czy nowi akwizytorzy będą działać inaczej? To się okaże. Operator zapewnia, że będą przechodzić gęste sito testów nim dostaną pracę. A jak już posadę mieć będą, szefowie dzień i noc mają kontrolować ich poczynania. Brzmi nieźle. Jak będzie w rzeczywistości - szybko się przekonamy.