To dobra wiadomość dla farciarzy, którzy nieoczekiwanie wzbogacą się na zagranicznej loterii. Bo Bruksela nie chce już dłużej tolerować ich dyskryminowania. Na czym owa dyskryminacja polega? Otóż podatek od wygranej na rodzimej loterii nie jest wysoki - to zaledwie 10 proc. Ale już zwycięzcy loterii zagranicznych muszą zapłacić dwa, a nawet cztery razy więcej - od 19 do 40 proc.

"To jest sprzeczne z europejską zasadą o przepływie usług" - grzmi unijny komisarz ds. podatków. Laszlo Kovacs dodaje, że co prawda każdy kraj może sam tworzyć przepisy o grach i zakładach, ale muszą one w równym stopniu dotyczyć loterii krajowych i zagranicznych. I domaga się od rządu polskiego zmiany tych przepisów.

Polska ma dwa miesiące na odpowiedź. I lepiej, żeby była zadowalająca, bo w przeciwnym razie Komisja Europejska skieruje sprawę do unijnego trybunau.