"Wyjaśnimy tę sprawę. Musimy znać przyczyny nagłego odcięcia dostaw gazu do naszego kraju" - zapowiada minister gospodarki Piotr Woźniak.

W ministerstwie zawrzało. Właśnie okazało się, że Rosjanie powtórzyli numer sprzed kilku dni i znowu znienacka zakręcili nam kurek z gazem, który kupujemy od RosUkrEnergo. Tym gazociągiem płynie aż 19 proc. paliwa zużywanego w Polsce.

Nieoficjalnie mówi się, że ograniczanie dostaw to szantaż. Rosja pokazuje nam w ten sposób swoją siłę, żeby zmusić polski rząd do podpisania niekorzystnego kontraktu na dostawy gazu w przyszłym roku. Umowa, którą mamy teraz, wygasa z końcem grudnia. O nowej rozmawiamy ze wschodnimi partnerami od wielu miesięcy. Na razie bez skutku, m.in. dlatego że chcą oni podnieść nam ceny.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, odpowiedzialne za dostarczanie gazu do naszych domów i fabryk, na razie uspokaja. Ale jest ciepło i jeszcze mamy pełne magazyny. A co będzie, jak się zapasy wyczerpią i nadejdą mrozy? Dwa miliony rodzin będą skazane przetrwać zimę bez gazu, którym ogrzewają domy, wodę, i na którym gotują obiady.