Unia po raz kolejny wystąpiła w obronie rodzimych producentów. Po truskawkach tym razem przyszła kolej na azjatyckie buty, które od kilku lat dosłownie zalewają nasz rynek. Żeby temu zapobiec, urzędnicy postanowili nałożyć na Chińczyków i Wietnamczyków cła antydumpingowe, czyli nic innego, jak dodatkowe opłaty, jakie będą musieli płacić importerzy.

Na początek mają je płacić przez dwa lata. W tym czasie rynek będzie szczegółowo kontrolowany. Jeśli i to nie pomoże, unijni urzędnicy nie wykluczają kolejnych utrudnień. Chińczycy i Wietnamczycy już protestują, ale i tak będą musieli dostosować się do unijnego prawa. Zdaniem specjalistów rynku skórzanego, cła antydumpingowe rozwiążą problem butów.

Na razie chińskie czy wietnamskie buty wygrywają ceną. Trudno tego nie zauważyć. Ich skórzane produkty w hipermarkecie można kupić nawet za kilkanaście złotych. Mało kto jednak wie, że zawierają nikiel czy polichlorek winylu, czyli czynniki rakotwórcze. "Potwierdziły to badania prowadzone przez Niemców i Włochów" - mówi dziennikowi.pl Aleksandra Krysiak z Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego.

Polscy producenci nie kryją radości z unijnej decyzji. W sprawie azjatyckich butów alarmowali w Brukseli wielokrotnie. Od trzech lat systematycznie ograniczają produkcję i zwalniają pracowników. W tym czasie zlikwidowali ponad 30 zakładów. Na bruk trafiło 3 tysiące pracowników.