Sejmowa Komisja Finansów od prawie dwóch tygodni nie jest w stanie zebrać się, by dokończyć prace nad podatkami, jakie mielibyśmy płacić w przyszłym roku.

Szefowa komisji Aleksandra Natalii-Świat z PiS jest nieuchwytna dla posłów z komisji. Rozmawia z nimi... pisząc SMS-y. Atmosfera jest coraz bardziej nerwowa. Wkurzają się przede wszystkim miliony zwykłych zjadaczy chleba, bo widzą, że nikt nie zamierza walczyć o to, by po Nowym Roku w ich kieszeniach zostało więcej pieniędzy.

Dlaczego komisja, opłacana przecież z naszych podatków, zamiast wziąć się do roboty, bezczelnie się leni? Czeka na lepszy czas do pracy! "Nie chcemy, by praca nad podatkami stała się elementem wyborczej walki. Musimy poczekać na spokojniejszy czas. Ale zdążymy opracować zmiany tak, by były korzystne dla podatnika" - twierdzi Natalii-Świat. Szczegółów zdradzać nie chce.

Pewne jest jedno - terminu posiedzenia speców od podatków szefowa komisji jeszcze nie wyznaczyła. Do końca roku zostały niecałe trzy miesiące. Posłowie musieliby naprawdę przyspieszyć, by zdążyć wprowadzić je w życie przed końcem roku. A jak nie zdążą? Będziemy płacić tyle samo, co teraz. I jak na razie ta wersja wydarzeń jest najbardziej prawdopodobna.