Co czwartej rodzinie, która ma kłopoty z zapłaceniem czynszu, już grozi eksmisja. Ale to, że mamy u właściciela domu nawet grube tysiące długu, wcale nie znaczy, że musimy rozstawać się ze swoim M.

Gdy masz mieszkanie spółdzielcze
- Jeśli masz dług, nieważne: 5, 10 czy 40 tys. zł, napisz do władz dzielnicy czy gminy o jego umorzenie. Wyjaśnij, ile pieniędzy co miesiąc masz na przeżycie, ile dzieci musisz wyżywić. Jest duża szansa na to, że gmina za Ciebie dług - spłaci.

- Jeśli nie radzisz sobie z wysokim czynszem, ale długów jeszcze nie masz, poproś spółdzielnię, by zamieniła mieszkanie na mniejsze, tańsze. Jeśli tańszego już mieć nie możesz, bo np. gnieździsz się w kawalerce, idź po pomoc do gminy. W wydziale lokalowym złóż podanie o przyznanie mieszkania komunalnego (zwykle wiszą na ścianach gotowe ściągawki).

- Jeśli wyprowadzać się nie chcesz, ale na czynsz Cię nie stać, idź do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i wypełnij wniosek o tzw. dodatek mieszkaniowy. Ale warunek jest jeden: nie możesz mieć zaległości w opłatach mieszkaniowych. Kiedy dodatek dostaniesz, co miesiąc będziesz miał na większą część czynszu.

Gdy masz mieszkanie komunalne
- Jeśli nie stać Cię na utrzymanie swych czterech kątów, które dostałeś od gminy, ratuj się tak samo, jak w przypadku długów za mieszkanie spółdzielcze, możesz wystąpić do gminy o ich umorzenie.

- Jeśli ten lokal jest dla Ciebie za drogi i nie jesteś w stanie płacić czynszu, złóż w MOPS-ie wniosek o dodatek mieszkaniowy (jak wyżej).

- Możesz też złożyć podanie do gminy o przyznanie lokalu socjalnego. To najtańszy dach nad głową, jaki możesz mieć, ale też kiepsko wyposażony, bo np. ubikacja może być na dworze, a łazienka czy kuchnia - jedna na kilka rodzin.

Gdy masz mieszkanie własnościowe
- Jeśli nie masz na czynsz, tak samo jak mieszkaniec spółdzielni czy domu komunalnego, możesz iść do gminy po tzw. dodatek mieszkaniowy. Przy jego przyznaniu bierze się pod uwagę, ile płacisz czynszu, ile zarabiasz i ile osób masz na utrzymaniu, a nie w jakim lokalu mieszkasz.

- Jeśli mieszkanie chcesz zamienić na mniejsze, tańsze, musisz zatroszczyć się o to sam: dać ogłoszenia, spisać z nowym właścicielem umowę u notariusza. Uwaga! Jeśli masz długi w spółdzielni, wspólnocie, gazowni czy elektrowni, musisz je najpierw spłacić, bo nowy lokator i tak zażąda od Ciebie potwierdzeń na piśmie, że z niczym nie zalegasz.

- Jeśli masz kredyt, na który przestało Ci starczać pensji, napisz do banku o przyznanie tzw. wakacji kredytowych. Wtedy przez kilkanaście nawet miesięcy będziesz zwolniony z płacenia całej raty, zapłacisz jedynie odsetki.

- Jeśli masz kredyt, a mieszkanie chcesz sprzedać, też możesz to zrobić, choć wymaga to wiele zachodu. Musisz uprzedzić kupującego o tym, że pieniądze na mieszkanie dał bank. Potem on musi za ciebie do końca spłacić kredyt. A dopiero na końcu możecie spisać u notariusza umowę sprzedaży. Ty dostaniesz do ręki tylko różnicę między wyznaczoną przez Ciebie ceną mieszkania, a tym, co kupiec zapłacił za ciebie bankowi.

Uwaga! By te rady zadziałały, musisz zdążyć załatwić formalności, nim będziesz miał w garści prawomocny wyrok sądu nakazujący eksmisję. Bo jak go dostaniesz, pozostaje jedynie czekać, aż gmina przyzna Ci tzw. lokal socjalny, do którego będziesz musiał przeprowadzić się z najbliższymi. Należy się on każdemu, niezależnie od tego, czy wyrzuca Cię kamienicznik, spółdzielnia czy wspólnota.