Szefowi resortu edukacji pali się grunt pod nogami. Jeśli będą wcześniejsze wybory, ma niewielkie szanse na dostanie się do parlamentu - wynika z sondaży. A już na pewno nie miałby szans na ponowne zostanie wicepremierem albo ministrem.

To dlatego, stojąc w obliczu klęski, poszedł po pomoc do ministra finansów. Poprosił Zytę Gilowską o więcej pieniędzy w budżecie na 2007 r., dla nauczycieli. I dostał dodatkowy miliard złotych. To pozwala na podwyżki pensji, po 5 procent.

To niewiele, ale to nie wszystko. Oprócz większych pensji, nauczyciele dostaną też pieniądze za prowadzenie dodatkowych zajęć z uczniami. Będą mogli dorobić np. na dodatkowych lekcjach czy prowadzeniu kółek sportowych albo naukowych. 

Sukces został odtrąbiony, tyle że nie wszyscy wiedzą, iż udział Giertycha w nim prawie żaden. Pieniądze na to pochodzą z Unii i już dawno zostały nam obiecane. Chodzi o tzw. Europejski Fundusz Społeczny, który dał Polsce na edukację 4 mld zł. Mamy je wydać do 2013 r.