O krachu czy załamaniu naszej gospodarki nie ma mowy - mówi dziennikowi.pl Michał Chyczewski z banku BPH. Co prawda, euro podrożało już o około grosz, w najbliższych godzinach ceny walut mogą skoczyć o kolejne 2-3 grosze, ale to się zdarza nawet, kiedy w polityce panuje cisza.

A co będzie, jeśli spełni się najczarniejszy scenariusz i będą nagle nowe wybory? Nawet jeśli tak się stanie, za euro nie zapłacimy o wiele więcej niż 4 zł. Takie ceny już mieliśmy. Poza tym, jak uspokajają eksperci, już po najwyżej trzech tygodniach cena tej waluty wróci do normy.

Nieco bardziej nerwowo może być na giełdzie. Inwestorzy mogą się wstrzymać z zakupami akcji do czasu wyjaśnienia sytuacji w rządzie, ale nie wycofają się z rynku - uspokajają ekonomiści.