Polacy chcą mieszkać tam, gdzie mają pracę. Zamiast płacić właścicielowi za pokój tygodniowo od 70 do 100 funtów (ok. 600 zł), czy za mieszkanie nawet 300 funtów (ok. 1800 zł), wolą wziąć kredyt mieszkaniowy. I spłacać po tyle samo raty - za swoje. Nic więc dziwnego, że tłumy ciągną do agencji nieruchomości. "Codziennie dostaję telefony od zainteresowanych kupnem Polaków, którzy nie chcą wracać do kraju" - mówi DZIENNIKOWI Agnieszka Pabianek z londyńskiej agencji obrotu nieruchomościami.

Głód rodaków na własny kąt dostrzegły już brytyjskie banki. Gigant HSBC oferuje nawet kredyt na zakup domu przez kilku lokatorów, którzy nie muszą być ze sobą spokrewnieni. Polaków nęci też niskie oprocentowanie w granicach 4-5 proc. oraz brak problemów z bezrobociem. Często korzystają z usług pośredników, którzy za dodatkową opłatą przymykają oczy na dochody "na czarno".

I choć nieruchomości to najlepsza inwestycja również w Polsce, rodacy wyraźnie wolą zarobione w pocie czoła pieniądze zainwestować na Wyspach.