Rolnicy nie zważają na to, że dopiero od stycznia będą mogli robić ekopaliwo na własny użytek. Praca w ich gospodarstwach już wre od dawna. Wystarczy 10 tys. zł, a już można kupić prostą prasę do produkcji oleju. A biznes jest opłacalny. "Zwróciła się już po roku produkcji" - przyznaje DZIENNIKOWI jeden z rolników. Olej tłoczy co prawda na własne potrzeby, ale nie gardzi pieniędzmi ze sprzedaży. "Są tacy, którzy tłoczą tylko na sprzedaż, bo sami mają benzyniaki" - zdradza.

Dopiero od stycznia produkcja ekopaliwa i jazda na nim będą legalne. Rolnik, który ma 100 hektarów, będzie mógł wyprodukować legalnie 10 tys. litrów paliwa. Na własne potrzeby oczywiście. Ale ile zużyje go naprawdę? Szacuje się, że ok. 20 proc. wyprodukowanego przez rolników oleju trafi do pojazdów innych kierowców. Oczywiście za stosowną opłatą.

Jednak nie tylko rolnicy zwietrzyli dobry biznes. Jak informuje DZIENNIK, jak grzyby po deszczu powstają firmy przerabiające zwykłe silniki na takie, które mogą być napędzane olejami roślinnymi. Najtańszą instalację można sobie zamontować już za... 400 zł. "Moimi klientami są głównie Niemcy, ale również po Polsce jeździ 30 samochodów z instalacjami, które zamontowałem" - przyznaje DZIENNIKOWI Dariusz Lewandowski, który w Szczecinie montuje silniki na jadalny olej. Trzeba się spodziewać, że już niedługo zamontuje ich o wiele więcej.