Do tej pory produkty z metką "Made in Japan" sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Każdy wiedział, że to rzeczy niezawodne. Ale wszystko, co dobre, musi się skończyć. Teraz japońskie towary psują się na potęgę.

Sprawy dzieją się tak źle, że wyjaśnień domaga się japoński minister handlu Toshiro Nikai. Do wszystkich firm, które ostatnio wyprodukowały buble, wysłał list, w którym domaga się publicznych wyjaśnień, jak doszło do zaniedbań.

Oczywiście, z japońskich kłopotów cieszą się Amerykanie i Chińczycy. Ich największy konkurent sam sobie podłożył nogę. Konsumenci na całym świecie powoli odchodzą od japońskich produktów, bo boją się, że kupią buble. I chińska, i amerykańska elektronika zaczyna się sprzedawać coraz lepiej.

Japończycy jednak się nie poddają. Zapowiadają, że zrobią wszystko, by odzyskać zaufanie klientów, a produkty z Kraju Kwitnącej Wiśni znów były niezawodne. Na wszystkim skorzysta tylko konsument.