Trzeba było sensacyjnych materiałów w mediach i tłumu wkurzonych klientów, by władze BPH przyznały się do winy i zwróciły ludziom ukradzione z ich kont pieniądze. Gwizdnęła je stamtąd "wzorowa pracownica", nagradzana wiele razy premiami, 31-letnia Aneta F.-K.

Spryciara opiekowała się kontami najbogatszych klientów. Ale zamiast dbać, by mieli jak największe zyski, przelewała cichaczem ich pieniądze na konta swoje i rodziny. Ukradła w ten sposób 10 milionów złotych!

Przekręt wyszedł na jaw z początkiem sierpnia, kiedy na policję zaczęli zgłaszać się poszkodowani. Aneta F.-K. od razu trafiła za kraty, bank zwolnił też dyscyplinarnie jej szefa. Jednak z oddaniem zagarniętych przez złodziejkę pieniędzy wcale się nie kwapił.